Określenie Millenialsi parę dobrych lat temu zawładnęło rynkiem pracy. Pojawiła się świeża krew, nowe ręce do pracy… jednak pracodawcy niekoniecznie cieszyli się z nowych nabytków. O młodych pracownikach często można w końcu usłyszeć, że są zbyt pewni siebie, roszczeniowi i narzekający. Niewygodni. Dlaczego? Ponieważ to właśnie Millenialsi głośno sprzeciwiają się sytuacji, w której harmonia między życiem zawodowym i prywatnym jest zarezerwowana jedynie dla nielicznych. Młodzi pracownicy mówią też stanowcze NIE pracy za niskie stawki i braku rozwoju w firmach. Razem z Millenialsami do pracy przychodzi więc niejako rewolucja, która może nie podobać się pracodawcom. W końcu to prawdziwe zatrzęsienie dla statusu quo i zasad, do których wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. 

Różnica w nastawieniu i kulturze pracy leży głęboko w wychowaniu i zmieniającym się środowisku. Choć może to nie być łatwym zadaniem, firmy potrzebują poznać Millenialsów, ich aspiracje, bolączki i motywacje. Szczególnie biorąc pod uwagę słowa Scotta Pitasky’ego ( Chief Partner Resources Officer w Starbucks), który uważa, że temat Millenialsów dopiero tak naprawdę się rozpoczyna i będzie najważniejszym aspektem rynku za 10 lat. Jeżeli organizacje nie przygotują się na kolejnych przybywających do pracy Millenialsów, już niedługo mogą po prostu nie mieć kogo zatrudniać. W końcu to ludzie z tego pokolenia za kilka lat będą stanowić połowę wszystkich pracujących osób. Abstrahując jednak od kwestii przyszłościowego zawładnięcia rynkiem pracy, przy bliższym poznaniu może okazać się, że Millenialsi to naprawdę pracownicy na wagę złota. O ile ich zrozumiemy i pozwolimy im działać. 

Millenialsi nie chcą pracować?

Z drugiej strony jednak słyszę też, że Millenialsi często zmieniają pracę, nie popierają celów organizacji i są zupełnie niezmotywowani do działania, a ich zaangażowanie osiadło kurzem. Jak więc realizować wspólnie strategię firmy, skoro nie da się zachęcić młodych do pracy? 

Uważam, że w pytaniu Millenialsi nie chcą pracować? jest zasadniczy błąd. Brakuje w tym zdaniu w ten sposób. Bo nie o samą pracę chodzi, ale o to jak ona wygląda, jak jest zorganizowana i jakie wartości wyznaje firma.

Jacy są Millenialsi?

Millenialsi przede wszystkim są inaczej wychowani. Są to ludzie, którzy mają własną opinię i jeśli naprawdę w nią wierzą, to łatwo nie zmienią swojego podejścia. Jest to bardzo ciężkie do przyjęcia w wielu organizacjach, które składają się na grzecznie kiwających w posłuszeństwie pracowników. Z wychowania wyszło też założenie, że szef wcale nie jest lepszy. Ok, może mieć większe doświadczenie i sporą wiedzę, ale mimo to – jest równy. Dlatego tak jak w przypadku relacji rodzice – dzieci, Millenialsi oczekują od szefostwa partnerstwa, a nie traktowania z góry. Coraz częściej możemy spotkać w pracy sytuację, w której pracownikowi nie podoba się oddelegowane zadanie lub objęta strategia. Uważam, że jak najbardziej może tak być (i pewnie zawsze tak było) i o ile porozmawia się o tym z szacunkiem do drugiej osoby, to obędzie się bez dramatów. 

Co bardzo ważne, pomimo całej pewności siebie, o której wspominałam na początku, Millenialsi też się boją. Rozwój czwartej rewolucji przemysłowej (sztucznej inteligencji, robotyki itd.) sprawia, że młodzi ludzie coraz chętniej myślą o nieetatowych formach zatrudnienia. 

Praca to coś więcej niż pieniądze 

Pracodawcom może wydawać się, że Millenialsi nie chcą pracować. Ironią jest jednak to, że młodzi ludzie naprawdę chcą pracować. I właśnie dlatego nie chcą swojej pracy ograniczać do odbębniania obowiązków i zgarniania pieniędzy. Z tego powodu właśnie tak ważne jest dotarcie do tego w jaki sposób Millenialsi chcą pracować. Nie znaczy to jednak, że pieniądze nie są zupełnie ważne dla młodych pracowników. Wręcz przeciwnie, nowe pokolenie chce być niezależnie finansowo, a pieniądze traktuje nie jako cel, ale narzędzie. To właśnie dzięki pieniądzom Millenialsi mogą spełniać swoje pasje, osiągać życiowe cele i po prostu spędzać czas tak, jak lubią. Oprócz tego, młodzi ludzie coraz częściej wykorzystują swój majątek jako narzędzie pomocy społeczeństwu. 

Młodym brakuje liderów. Millenialsi w raporcie Delloite oceniają wpływ liderów biznesowych bardziej negatywnie, niż pozytywnie – 46% do 37%. Młodzi pracownicy szukają osób, których decyzje i działanie mogą naprawdę przynieść korzyści. Chodzi zarówno o pożytek dla samych Millenialsów, ale przede wszystkim jednak –  dla świata. Z tego powodu pokolenie Y szuka firm, które odpowiedzialnie tworzą produkty, dbają o pracowników i społeczność lokalną.

W dobie cyfryzacji Millenialsi coraz bardziej łączą się ze światem, dlatego firma, która ogranicza się jedynie do zaspokajania swojego portfela, prawdopodobnie nigdy nie zyska lojalności z ich strony. Liderzy potrzebni są również po to, aby otworzyć przed Millenialsami prawdziwy świat firmy. Młodzi chcą rozumieć funkcjonujące w organizacji mechanizmy oraz pragną poznać daleką perspektywę. Millenialsi sami z siebie stosują zasadę 5 whys, którą wykorzystujemy w wywiadach na etapie empatyzacji. Oni naprawdę chcą wiedzieć, dlatego drążą coraz głębiej i głębiej. A przywódcy powinni im na to pozwolić, dając im także możliwość kwestionowania decyzji i proponowania własnych rozwiązań. 

Millenialsi coraz częściej podróżują. To często podróże kształcą ich bardziej, niż środowisko pracy. Za tą sytuacją kryje się kilka powodów, a jednym z nich jest brak różnorodności. Podróżowanie to nowe miejsca i nowi ludzie z całego świata. Zwiedzanie różnych zakątków pozwala poznać osoby często o odmiennym punkcie widzenia, nowej perspektywie i wyjątkowych pasjach – wiem to z własnego doświadczenia. Millenilasi potrzebują tej różnorodności  również w swoich firmach.

Jak zarządzać Millenialsami? Z pomocą Design Thinking!

Design Thinking jest metodą, która odpowiada na bolączki Millenialsów. Jeżeli faktycznie chcecie tworzyć firmę, która będzie angażować młodych pracowników i dawać im satysfakcję, to wdrożenie chociaż części narzędzi lub rozwiązań Design Thinking pozwoli dać kopa do działania osobom z pokolenia Y.

1. Skupcie się na empatii! Przede wszystkim, jako firma potrzebujecie poznać dogłębnie potrzeby Millenialsów. Najlepiej przeprowadzając z nimi wywiady. Poza tym, potrzebujecie także otworzyć się na ciekawość młodych, pozwalając im zadawać pytania i negować odpowiedzi. Zorganizujcie wycieczkę po firmie, nie traktując jej jednak jako przedpotopowe muzeum, a raczej jako interaktywną galerię. 

2. Postawcie na klientocentryczność – klientocentryczność jest dla mnie koniecznym ruchem ze względu na rozwój firmy. Jeżeli jednak do tej pory nie badaliście potrzeb użytkowników końcowych, to prawdopodobnie Millenialsi Was do tego skłonią. Młodzi chcą tworzyć produkty, które naprawdę coś zmieniają i które odpowiadają na realne potrzeby użytkowników. Ich ciekawość i poczucie misji idealnie sprawdzą się na etapie empatyzacji, kiedy trzeba poznać swoich klientów i odsłonić głęboko ukryte aspiracje. 

3. Pracujcie zespołowo – chociaż o pracy zespołowej mówi się prawie przy każdym procesie rekrutacji, to czy faktycznie czuć w firmie ducha drużyny? Zespół projektowy to nie tylko osoby, które siedzą razem w open spejsie, rzucając co jakiś czas w eter śmieszne teksty. To przede wszystkim grupa ludzi, która ma wspólny cel, zaufanie oraz flow. Proces Design Thinking jest drogą, którą przechodzi się w zespole. Nie osiągniemy takich wyników, gdybyśmy robili to w pojedynkę. Gdyby nie grupa, nie mielibyśmy tylu perspektyw i pytań na etapie empatii, tak dużej liczby pomysłów podczas burzy mózgów, czy rąk do przygotowywania prototypów. Dzięki DT Millenialsi mogą naprawdę poczuć ducha zespołu, co niejednokrotnie jest trudne do osiągnięcia nawet na warsztatach z team buildingu. 

4. Jasno wyznaczajcie cele i wyzwania – Millenialsi mogą nie być zmotywowani do działania, ponieważ nie rozumieją celów firmy. Podczas warsztatów DT nieraz dochodzimy do sytuacji, w której początkowe wyzwanie odchodzi na bok, dając miejsce problemowi, który wyniknął w trakcie pracy. W firmach brakuje klarowności, właściwego wyznaczania celów i to często Millenialsi jako nowe, obiektywne osoby, są w stanie to zauważyć. W procesie Design Thinking wyzwania organizacji są tworzone na podstawie dogłębnych analiz potrzeb. Cele wychodzą więc od użytkowników końcowych (albo klientów organizacji lub jej pracowników), dzięki czemu mamy pewność, że jest to temat warty pracy.

5. Budujcie zaufanie i bezpieczeństwo – we wspomnianej pracy zespołowej bardzo ważne jest zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Bez tego nie ma udanej burzy mózgów! Dopiero gdy grupa będzie dobrze się ze sobą czuła, będzie w stanie pracować na pełnych obrotach, osiągajac wyznaczone cele.

6. Mówcie tak i, a nie tak, ale jest to jedna z zasad burzy mózgów, którą znajdziecie w powyższym linku. To jednak także reguła, która sprawdza się generalnie w pracy. Zgodnie z nią, doceniajcie pomysły młodych, dodając coś od siebie. Bądźcie otwarci na to, co mówią i budujcie rozwiązania lub strategie na stworzonej przez nich bazie. Unikajcie strofowania i odpychania ich pomysłów, rzucając im kontrargumenty. 

7. Pora na feedback – młodzi chcą się rozwijać i nie boją się informacji zwrotnej. Oczywiście, jeśli jest to dobrze skonstruowany feedback. Dawanie sobie na bieżąco informacji o tym co pracownik robi dobrze, a co ma poprawić, usprawni jego rozwój oraz zbuduje zaufanie między nim, a liderem. Ważne, aby Millenialsi mieli okazję nie tylko otrzymywać informację zwrotną, ale również ją dawać, np. innym członkom zespołu. 

8. Dajcie im lidera – Millenialsi naprawdę mogą się podporządkować, dając w zamian pełne zaangażowanie. Potrzebują jednak w tym celu kogoś, kto da im wspomniane poczucie bezpieczeństwa, przeprowadzi przez proces, da potrzebną informację zwrotną i zainspiruje do działania. Zawsze w Design Thinking obecny jest moderator – strażnik procesu oraz wartości metody. To on trzyma ramy, wyznacza granice, dba o klarowność poleceń i pilnuje prawidłowości wykonywanych zadań. Moderator jest obecny, ale nie wychyla się przed szereg. Inspiruje, podsuwa narzędzia, ale nie podpowiada merytorycznie. Pozwala za to grupie bezpiecznie eksperymentować i właśnie takiej osoby szukają millenialsi. 

9. Pozwólcie doświadczać – młodzi pragną poczuć na własnej skórze. Nie chcą przywierać do krzeseł w trakcie szkoleń, podczas których w kółko lecą slajdy. Millenialsów interesują możliwości odgrywania scenek, testowania, tworzenia prototypów, budowania, zmieniania ról. Zamiast namiętnego notowania, młodzi wolą zapamiętywać poprzez doświadczanie. A jeśli tego jeszcze nie wiecie – jest to najlepszy sposób na przyswajanie informacji. Z tego powodu w Design Thinking testowanie prototypów polega na wchodzeniu w buty użytkowników końcowych i sprawdzaniu na własnej skórze funkcjonowania danych rozwiązań. 

10. Dajcie im prawo do popełniania błędów – Po to właśnie tworzymy prototypy i je później testujemy, aby uczyć się na własnych błędach i porażkach Więcej o tym w – link do tekstu o lęku przed porażkami. Im wcześniej pracownik popełni błąd, tym szybciej będzie mógł znaleźć odpowiednie rozwiązanie. Spora część Millienialsów już to wie, dlatego i w życiu zawodowym i prywatnym – próbuje. Z tego też powodu zamiast gasić ich potencjał, należy dawać im rozpałkę. Pozwalajcie na błędy, umożliwiajcie testowanie – stwórzcie przestrzeń, w której Millienialsi będą mogli sprawdzać. Zbudujcie w firmie mindset, który będzie zachęcał do próbowania i wzajemnej inspiracji. 

Podsumowanie

Choć wielu uważa jeszcze, że Millenialsi są utrapieniem, dla mnie ich obecność na rynku pracy to wybawienie. Młodzi pracownicy to prawdziwa szansa, którą niestety łatwo przeoczyć. Obecne czasy wymuszają na firmach klientocentryczność, innowacyjność, nietuzinkowe podejście i ciągły rozwój. Taki mindset posiadają właśnie Millenialsi. Jako organizacje powinniśmy więc przyjąć nowych pracowników, poznać ich perspektywę i pozwolić im działać. Będąc ich liderem, który da niezbędny feedback i wiedzę. 

Alicja Bartkiewicz